środa, 11 czerwca 2014

Bojowo na zamku w Pułtusku

Wyszkowski „Klub Sportów i Sztuk Walki GIMNAZJON - APIN 1991” otrzymał zaproszenie od kom. Bractwa Ligi Morskiej i Rzecznej w Wyszkowie im. ppor. Marynarki Kazimierza Deptuły p. Juliana Bielawskiego zaproszenie do uświetnienia pokazem KARATE Ogólnopolskiego Konkursu Kulinarnego „Kuchnia Polska Wczoraj i Dziś”, który odbywał się w Pułtusku na zamku.
W związku z tym, że w klubie trenuje szereg dziewcząt z wyszkowskiej grupy sreet workerskiej czyli tak zwanej pedagogiki niekonwencjonalnej, a instruktorzy klubu Paweł Deluga i Andrzej Grajczyk uczą boksu i samoobrony combat młodzież z klas mundurowych z Liceum Bezpieczeństwa Publicznego w „KOPERNIKU” czyli ZS. nr 2. więc szybciutko połączyli siły i przygotowali wspólny pokaz. Z tym akurat problemu nie było gdyż uczestnicy zająć w większości się już znają poprzez wspólne treningi i zajęcia survivalowe, zaś dziewczęta, które niebawem skończą gimnazjum myślą bardzo poważnie o podjęciu nauki w klasach mundurowych.
Młodzież zaprezentowała  swoje umiejętności sztuk walki i samoobrony w wykonaniu dziewcząt, które wzbudziły podziw i uznanie zebranych na podzamczu. Szczególne wrażenie – jak zwykle wywołał pokaz sprawności i tzw. test twardości, czyli rozbijania 5 kg. młotem płyt chodnikowych leżących na brzuchach w tym i właśnie dziewcząt, wykonaniem przez te ostatnie formy walki z cieniem przy pomocy długiego kija a po tym rozbicie jednego z nich na dowódcy grupy mundurowej.
Po pokazie wszyscy świetnie się bawili, szczególne zainteresowanie poświecili  uczestnicy pokazu fontannie na rynku ze względu na upalna pogodę, a jak się później okazało była, to nie zamierzona dalsza część pokazu. Większość przybywających na rynku z radością i z aparatami w reku przyglądała się harcom młodzieży i nie tylko…  w strumieniach wody.
Po kąpieli w fontannie apetyty wszystkim dopisywały co sprzyjało degustacji potraw przygotowanych przez kucharzy profesjonalistów.
 Składamy serdeczne podziękowania p. Komandorowi Bractwa Ligi Morskiej i Rzecznej w Wyszkowie im. ppor. Marynarki Kazimierza Deptuły Julianowi Bielawskiemu za duchowe wsparcie młodzieży oraz Komendant III LO Bezpieczeństwo Publiczne p. Grażynie Kalinowskiej za pomoc w organizacji wyjazdu.
Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak”.















czwartek, 5 czerwca 2014

Strugi deszczu, ciuchcia i Żelazowa Wola



W ramach projektu street workerskiego realizowanego z dziećmi i młodzieżą odbyła się wycieczka do Sochaczewa i Żelazowej Woli.


     




















Zaczęło się z przygodami; opóźnienie przyjazdu busa, zimno i strugi deszczu. Robiło się po prostu niezbyt ciekawie. Ale mimo złej aury, przedłużającego się czekania nikt nie zawiódł. Cała 13 podopiecznych stawiła się w komplecie i uśmiechy nikogo nie opuszczały. Już w busie gdy ruszyliśmy zaczęło się klarować lecz  nie na długo. Gdy dotarliśmy do Sochaczewa do „Muzeum Kolejki Wąskotorowej” przestało padać, a zaczęło dosłownie lać. Na szczęście większość naszej grupy stanowiły dziewczęta, które dzięki swej kobiecej intuicji zaopatrzyły się w parasolki, więc jeśli któryś z nas dobrze zagadał, to miał przynajmniej namiastkę schronienia.
I tak wspólnie z przewodnikiem przemaszerowaliśmy pomiędzy bardzo unikalnymi eksponatami na skalę europejską, a nawet światową, w tempie co najmniej szybkim i z radością schowaliśmy się w zabytkowym wagonie składu osobowego, którym miała odbyć się przejażdżka. A tu kolejna niespodzianka; zabytkowy parowóz, który miał ciągnąć skład w remoncie, trasa skrócona gdyż na pewnym odcinku rzeka „Bzura” podmyła tory. No ale dobra jest i godz. jazdy, tyle, że szyby, szybko zaparowują, jest chłodno a my mokrzy. Jednak kanapki i dowcipy poprawiają wszystkim samopoczucie, przestaje padać i po powrocie jest ognisko oraz przejazd ręcznie napędzaną drezyną. I to jest, to czego wszystkim brakowało. Każdy jest rozgrzany, humory na wysokim poziomie zwłaszcza po tym jak jedna z drużyn uwzięła się by jechać drezyną szybciej niż wcześniej pociągiem, udaje się to znakomicie, a pan z muzeum dowodzący ekipą na drezynie przed końcem trasy,  gdy nikomu nie chciało się hamować ratuje się skokiem przed kozłem oporowym na trawę i jak to nazwał upadkiem asekuracyjnym. Pozostali członkowie załogi byli b. tym zdziwieni gdyż w sposób prawie przepisowy w pięknym stylu wytracili szybkość pojazdu. Jednak było to potrzebne, do końca wycieczki wspomnienie tej sytuacji malowało uśmiechy na wszystkich twarzach.
Po tych emocjach nastąpiło zwiedzanie ruin sochaczewskiego zamku położonego na malowniczym wzniesieniu nad „Bzurą”, następnie plenerowej wystawy w „Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Bitwy nad Bzurą”. Pogada poprawiła się na tyle, że w „Muzeum Fryderyka Chopina” w Żelazowej Woli można było chodzić sobie wolnym spacerkiem pośród zapachu w pełni rozwiniętych bzów. Zrobiło się ciepło, piękno parku i brak pośpiechu zaczęły nas usypiać, po projekcji filmu o życiu naszego geniusza i historii m-ca, krótki spacer nad „Utratą” i nagła świadomość, że jesteśmy  tu już ponad trzy godz. więc czas się zbierać zwłaszcza, że i żołądki o swoje zaczynają się upominać.

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak”.

wtorek, 13 maja 2014

Wiosennie i pedagogicznie „Ugoszczą”



Wynikiem rekonesansowego spływu rz. „Rządza” było odejście od próby zorganizowania na niej spływu z młodzieżą z grupy pedagogiki niekonwencjonalnej. Duża ilość przeszkód i innych utrudnień stwarzała zbyt duże zagrożenie dla niewprawnych kajakarzy, ale za to nasza „Ugoszcz” do tego celu nadała się znakomicie.

I tak wykorzystując doskonałą, wiosenną pogodę zostały połączone już tradycyjnie siły młodzieży z grupy „PN” (pedagogiki niekonwencjonalnej) i uczniów klas wyszkowskiego Liceum Bezpieczeństwa Publicznego z ZS nr 2.
„Ugoszcz” jest rzeką nadającą się do nauki pływania kajakiem jak rzadko, która rzeka. Młodych uczy, a doświadczonych nie nudzi. Uczy manewrowania na swoich meandrach, pokonywania przeszkód, które pojawiają się w postaci zwalonych drzew i b. niskich mostków oraz omijania różnego rodzajów pali pozostałych po mostkach i ogrodzeniach pastwisk. Wszystkich jednakowo zachwyca labiryntem utworzonym z wysokich trzcin i szuwarów jak również wieloma rozlewiskami.

Od samego początku nudy nie było. Budząca się do życia przyroda wszędzie o sobie dawała znać. Szczególnie dziewczęta sygnalizowały o tym najczęściej głosem podczas, przepływania pod mostkami, pod którymi aktywne były małe pajączki i zdarzało  się im wpaść do przepływającego kajaka lub odwiedzić fryzury załogi. Pojawiły się pierwsze, ospałe jeszcze żaby, a z ptaków wszędobylskie Kaczki, Łabędzie, Żurawie i Kormorany. Zaś największą sensację i zaciekawienie wzbudził zrywający się do lotu Orzeł Bielik. Dzięki sprawności płynących był czas na krótkie ognisko i kiełbaski. W wesołej atmosferze ekipa dopłynęła w godzinach popołudniowych do Brańszczyka po pokonaniu trasy liczącej ok. 23 km. zwiedzając najbardziej malowniczy odcinek rz. „Ugoszcz”, starorzecza „Wywłoka” i „Szumin” z tzw. przerwańcem oraz wielki meander na „Bugu”. Dla wielu uczestników była to pierwsza taka wyprawa, mecząca, ale zadowalająca, o czym świadczyły uśmiechy uczestników i równo opalone twarze.

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak”.












czwartek, 20 marca 2014

WYSZKÓW: „Zwałka na Rządzy”

8 marca 7 lubiących przygody kolegów ruszyło na, jak się okazało, bardzo zwałkowy spływ kajakowy rzeką „Rządza”. Spływ był spływem rekonesansowym przed planowanym spływem z dzieciakami i młodzieżą z grup „Pedagogiki Niekonwencjonalnej” ( PN ). 


- Pierwsza część rekonesansu odbyła się rok temu w lutym, gdy z Arturem Laskowskim ruszyliśmy tą rzeczką w czasie śnieżnej zawiei. Od razu nas urzekła swoją malowniczością i przeszkodami w postaci wodospadów sztucznych i naturalnych, kaskad i zwalisk drzew.


Problemem dla niedoświadczonych są wystające z wody głazy, a jeszcze większym skryte tuż pod powierzchnią wody. W bystry nurcie kajak na taki głaz wpływa, zawiesza się i silnym nurtem jest ustawiany bokiem  i wywracany. Trzeba się tęgo napracować by tego uniknąć. Zimą wydawało się, że poziom wody nie był zbyt wysoki więc postanowiliśmy teraz przetrzeć szlak dla młodzieży. Tym razem ruszyliśmy bardziej w górę rzeki i od razu zaczęło się od przygody. Pozując do zdjęć na naturalnie przygotowanej kładce pierwsza kąpiel i śmiech, drzewo  nie wytrzymało obciążenia i chłopcy wychodzą z wody, a dla nas pierwsza przeszkoda do pokonania kajakami- zwalone, wpół zanurzone drzewo które trzeba sforsować.


Pogoda fantastyczna, jest gorąco. Rzeka przepiękna, aż wierzyć się nie chce, że w sumie niedaleko jest Wyszków. Pojawiają się tablice z inf. dla wędkarzy „Uwaga woda górska” i tak jak pisałem, coś w tym jest. Rządza niezwykle meandruje, płynie głębokimi, zalesionymi wąwozami, atrakcyjnością nie ustępuje żadnym, znanym z niezwykłego krajobrazu, popularnym polskim rzekom. Pojawiają się pierwsze niskie kładki, które rozpędem próbujemy przeskoczyć. W kajakach płyniemy pojedynczo, inaczej się nie da. Jedynie najmłodszy Dominik płynie z tatą Arturem - hartem ducha i chęcią przeżywania przygód nie ustępuje  nam starszym. Dopływamy do pierwszych zwałek, nurt bardzo bystry. Ciężko jest trzymać się brzegów, woda próbuje oderwać kajaki, brzegi są wysokie i strome. Wyjść i wyciągnąć kajaków najczęściej się nie daje.


Jedynie rozpęd i skok na przeszkodę lub wbicie się pod nią  może pomóc. Próba jest tylko jedna, zawrócić się nie da rady, a tyłem pod taki spychający nurt, to syzyfowa praca. Każdy radzi sobie, jak umie swoim sposobem, często wymyślonym w ostatniej chwili. Czasami kajaki trzeba siłą wcisnąć w wodę by się zmieściły pod zwalonym drzewem, a my w środku, lub skok nad przeszkodą i różnymi sposobami powrót na siedzisko kajaka. Jest niezwykle wesoło, morale bardzo wysokie. Każdy się śmieje z siebie i kolegów, a zarazem każdy każdego dopinguje i  nawzajem sobie pomaga.


Dopingują nas tubylcy, którzy jak tyle tu mieszkają, to kajaków jeszcze na niej nie widzieli, śmieją się z nami i życzą szczęśliwej drogi. Ogólnie jest bardzo ciekawie. Po 6 godzinach rejsu z 15-minutową przerwą przepłynęliśmy w linii prostej raptem około 8 km. Kończymy spływ. Dopłynęliśmy zgodnie z planem. Wszystkie twarze czerwone od słońca i wysiłku. Każdy z nas zaskoczony pięknem małej „Rządzy”. Wszyscy piszą się na powtórkę i jeszcze dłuższy odcinek, tą jedyną w naszych stronach górską rzeką. Młodzież z pedagogiki musi poczekać i nabrać doświadczenia w wiosłowaniu by nią popłynąć, ale jest to przy ich zaangażowaniu bardzo możliwe….


W spływie brali udział członkowie Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych „WIATRAK” i klubu „GIMNAZJON - APIN 1991”  wspierający jako wolontariusze działania  Pedagogiki Niekonwencjonalnej.

wtorek, 11 marca 2014

WYSZKÓW: Pedagogiczne ferie

Wyszkowska młodzież i dzieciaki z grup Pedagogiki Niekonwencjonalnej tradycyjnie już w okresie ferii zimowych nie miały czasu na nudę. Streetworkerzy dla swoich podopiecznych postarali się o atrakcje i emocje.

Zaczęło się od długiej kąpieli na wyszkowskiej pływalni zaraz w pierwszych dniach ferii. Następnie połączone grupy wzięły udział w długo oczekiwanym wyjeździe na łyżwy na warszawski „TORWAR”. Tu śmiechom, wyścigom, podskokom i przewrotom nie było końca. Chociaż dla kilku osób nie był to na ślizgawkę pierwszy wyjazd, to jednak zgodnie zostało to potwierdzone, że tacy zmęczeni na łyżwach, to jeszcze nie byli.


Wszystkie buźki wesołe, różowe i wszystkie oczekujące w najbliższych dniach zakwasów, co podobnież stało się faktem i co niektórzy z chodzeniem i siadaniem mieli troszkę problemów, ale to było tylko przypomnieniem mile spędzonego czasu. 


Młodzież miła jeszcze okazję odwiedzić „Muzeum Kolejnictwa” i „Hula Kula”. Odbyło się to dzięki współpracy z „Fundacją Nad Bugiem”. Na tym wyjeździe największe zainteresowanie budziły lokomotywy parowe tzw. „Parowozy”, do których można było wejść i wszystkiego dotknąć.


Następnie, szczególnie młodsi podopieczni z niecierpliwością oczekiwali na jakieś zajęcia survivalowe, najlepiej z jakimś marszem wieczorem lub nocą z noclegiem i oczywiście strasznymi historiami. W takim przypadku też nie ma problemu… Zbiórka wieczorem, śpiwory, odpowiednie buty i maszerujemy już po zmroku przez las do Leszczydołu Nowin. W lesie ciemno, miejscami tylko płaty śniegu, śliski lód na leśnej drodze i zamarznięte kałuże. To wszystko marszu nie ułatwia. Dzieciaki uczą się pokonywać teren bez pomocy światła i mimo kilku wesołych wywrotek doskonale sobie radzą. Zadają rzeczowe pytania, reagują na świeży zapach żywicy i oczywiście dopytują się bez lęku o duchy.


Dużą atrakcją powodującą ożywienie jest przejeżdżający przez zaciemniony las oświetlony samochód, a później z dala widoczny pociąg. Grupą schodzimy ze ścieżki w las. Korzenie i pofałdowany teren, nogi wszystkim się plączą. Dzieciaki proszą o pozwolenie włączenia świateł, co zaraz czynimy. Pierwsze zmęczenie od razu ustępuje, las w świetle pięknie wygląda, szczególnie aleja, którą się poruszamy. Teraz droga ubywa błyskawicznie, dochodzimy do domu p. Asi, który żeby nie było, jest w stanie surowym i bez żadnego ogrzewania. Apetyty wszystkim dopisują, pojawia się gorąca herbata przygotowana przez p. Asię. Odzywa się chłód, para z buziek niczym dym. Pani Asia dba o wszystko, każdy otrzymuje grube, dodatkowe ubranie.




Pan Rafał przywozi nam śpiwory i koce. Każdy dostaje awaryjną kołdrę. O zimie nie ma mowy, ruszać się jest ciężko, ale nikt nie marznie. Nadchodzi czas na opowiadanie historii, pojawiają się duchy i docierają dziewczęta z grupy młodzieżowej. Pani Asia częstuje wszystkich gorącą grochówką. Atmosfera grozy, ustępuje, pojawiają się bajki, legendy, dowcipy i wesołe opowieści. Pojawia się sen, z którym walkę pierwsi przegrywają najmłodsi.


A rano radość jeszcze większa; nikt się nie może wyplątać ze swoich legowisk, wszyscy ze wszystkich się śmieją, jest nawet gorąco. Nikomu się nie chce wracać do domów, ale dzięki P. Rafałowi wracamy już pojazdem.

Zaś dziewczęta grupy młodzieżowej jeszcze wieczorem docierają do Biblioteki Miejskiej na projekcję filmu „Dywizja Nastolatków”, który oglądają z wielkim zainteresowaniem a następnie długo rozmawiają z p. kapitanem Marianem Czajkowskim – jednym z nielicznych żyjących „Żołnierzy Wyklętych”.


Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak”.