poniedziałek, 6 maja 2013

KATOWICE: PROJEKT: "StreetFood" (2012/2013)

W ramach programu  "PARTNERSTWO DLA DZIECI"  udało nam się zrealizować kolejny projekt: "StreetFood", który trwał od grudnia 2012 r. do kwietnia 2013 r.

Celem projektu było:
  1. Przeciwdziałanie niedożywieniu wśród dzieci i młodzieży poprzez zapewnienie codziennego ciepłego posiłku i suchego prowiantu. 
  2. Kształtowanie i rozwijanie umiejętności komponowania i przyrzadzania prostych potraw i posiłków, jak również rozwijanie zainteresowań i nowych pasji poprzez organizowanie zajęć kulinarnych oraz zakupienie niezbędnych sprzetów AGD umozliwiających ich realizację.
  3. Kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych poprzez organizowanie zajęc edukacyjnych dotyczących tematyki żywienia i prawidłowego odżywiania się. Nasi podopieczni stworzyli własny "Poradnik zdrowego żywienia"
  4. Poznawanie podstawowych zasad zachowania się przy stole.                                                                                                                                                                                                                           


                                                                                                  
Dzięki otrzymanej dotacji stworzyliśmy własną ulotkę :)



Agnieszka Wesołek -Koordynator ds. streetworkingu/Katolicka Fundacja Dzieciom.
http://www.kfd.katowice.pl/

sobota, 9 marca 2013

WYSZKÓW: Ferie w pedagogice niekonwencjonalnej


Wyszkowska młodzież i dzieci zaangażowane w działania pedagogiki niekonwencjonalnej rozpoczęła swoje ferie zimowe od razu z marszu.

A mianowicie już w sobotę, czyli na dobrą sprawę pierwszego dnia zimowego wypoczynku ruszyliśmy na ślizgawkę do Warszawy na „TORWAR”. Pogoda tego dnia bardzo zachęcała do wyjścia z domu; piękna, słoneczna pogoda, drzewa bajecznie ośnieżone, a do tego na wszystkim srebrząca się szadź. Już sama jazda na ślizgawkę wprowadziła radosną atmosferę, a to był tylko wstęp. Na samym „TORWARZE” wszyscy szybko uporali się z wypożyczeniem sprzętu i sprawnie znaleźli się na tafli lodowej. Kilka osób miało już okazję rok temu testować tą ślizgawkę, inni choć pierwszy raz, lecz posiadali chociaż jakieś doświadczenie w jeździe na rolkach, ale byli i tacy, którzy ani  na łyżwach, ani na rolkach praktyki nie zdobywali. Jednak od czego są koledzy i koleżanki z grupy. Tu wszyscy mieli pole do popisu. 



Atmosfera samej ślizgawki wspaniała. Muzyka, prowadzący wodzirej i wspólna ( w grupie) nauka jazdy, a u niektórych próby złapania równowagi akurat komponujące się z rytmem muzyki, więc chyba nawet największy ponurak by się uśmiechnął. 1,5 godz. minęło błyskawicznie gdy grupa w doskonałych humorach, z kolorami na policzkach szła do naszego busa i rozmawiała o domowych obiadach oraz podsumowywała ostatnie przeżycia.



Następnie planowane były działania survivalowe w terenie jednak odwilż i padające deszcze nakazały zmienić nam nasze plany. Więc zamiast lasu był survival w klubie w którym panujące warunki dalekie są od luksusów jeśli chodzi o nocleg. Jednak od czego są doświadczenia zdobyte w spartańskich warunkach. To miały okazję bawić się i bytować obydwie grupy; dziecięca i młodzieżowa, skrzyżowanie dziecięcej spontaniczności i rwącej jak woda energii z już nawet sporym doświadczeniem i odpowiedzialnością młodzieży grupowej.





Zamiast ogniska kilkanaście zapalonych świeczek wspartych piecykiem gazowym dało odpowiednią ilość ciepła i utworzyło właściwy klimat. Po pierwszych dynamicznych zabawach i walkach na gąbki, przyszedł czas na zapasy na macie, a później kolację ( przy świecach) i nocne, trwające do późna „nocne polaków rozmowy”. Wspomnienia ze wspólnych zajęć i wyjazdów, opowiadanie o wspólnych przygodach, na poważnie i wesoło do momentu w którym sen większości zaczął zamykać oczy. Rano rześka pobudka i dzieciaki szybko wskoczyły na obroty godne miejsca noclegu. I znów walki, zapasy oraz skoki na piłkach. Już południe a dzieciaki nie chcą z klubu wychodzić….  I to dla wszystkich starszych było największym komplementem. Teraz przed nami drugi tydzień wolnego i następne przygody.

 
Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak”.





środa, 16 stycznia 2013

WYSZKÓW: W „Operze Narodowej”


Dla wyszkowskiej młodzieży aktywnie działającej w grupie „Pedagogiki niekonwencjonalnej” na zakończenie roku 2012 odbył się wyjazd do „Opery Narodowej” na sztukę „Oniegin”. Wyjazd organizowała nasza „Biblioteka miejska” więc skorzystaliśmy z tej możliwości. Dla kilku osób z grupy był to kolejny już wyjazd do Teatru w tym również do Wielkiego, ale dla większości był to przysłowiowy pierwszy raz. Byliśmy już na różnych sztukach w tym i na balecie, ale na przedstawieniu operowym jeszcze nigdy, więc czekaliśmy z niecierpliwością, ale i z pewną obawą. 

 

Dla młodzieży, która w Teatrze Wielkim była pierwszy raz sam wystrój robił wrażenie i zachwycał, a do tego sama atmosfera teatralna pozytywnie nastrajała. Sama sztuka chociaż śpiewana w j. rosyjskim i tłumaczona na tablicy elektronicznej nie sprawiła kłopotów ze zrozumieniem. Dziewczęta, których była większość, zapatrzone na stroje nie zawsze zdążyły za tłumaczeniem, ale w przerwach wszystko potrafiły opowiedzieć i pozytywnie skomentować, także sztuka była dla wszystkich dobrze zrozumiana dzięki doskonałej grze aktorskiej. Cztery godziny spędzone w teatrze minęły bardzo szybko, zaś po powrocie do Wyszkowa i przy okazji kolejnych naszych spotkań młodzież wspomnieniami sama wracała do wyjazdu i sztuki, którą oglądaliśmy.


Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania za dofinansowanie dzięki któremu odbył się opisywany wyjazd - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „WIATRAK”

WYSZKÓW: Styczniowe bagna

Korzystając z prawdziwej, zimowej pogody, grupa kilku szukających przygód, osób w tym również młodzież z grupy pedagogiki niekonwencjonalnej ruszyła na niekonwencjonalny spacer po lesie. Chociaż szczerze powiedziawszy, były to bagna, na których rosły drzewa. 


Sobota rano, temperatura powietrza ok. – 2 stopni, wiatru prawie wcale i grube płaty padającego śniegu. Las i wszystko w nim pięknie ośnieżone, na gałęziach i większych trawach śnieżna okiść i zsypujący się ze świerków śnieżny pył gdy nasza szóstka przechodząc pomiędzy nimi trącała o gałęzie. Podmokły teren z puchatymi, rozsypującymi się pałkami, tatarak i rosnące bagienne trawy, częściowo suche, zaś pomiędzy nimi, bardzo kontrastujące, żywe, zielone pędy. 


Pomiędzy tą roślinnością labirynt równej jak lotnisko, przysypanej śniegiem powierzchni, która wyglądem swym zapraszała do przejścia po niej. Jednak pierwsze kroki na niej i szybki uskok w bok na suche kępy traw gdyż była to woda pokryta cienką warstwą uginającego się i trzeszczącego lodu. Tak było do samej rzeczki „Rudnej”, a przy niej jeszcze gorzej gdyż sama rzeczka miejscami płynęła całą swoją szerokością jak i jej dopływy mające na bagnach soje ciepłe źródła pozbawiona była pewnych miejsc, na których nasze stopy mogły znaleźć oparcie. Tu skacząc z kępy na kępę, wpadając w dziury wyryte przez bobry, a zasypane śniegiem, różnymi sposobami forsując „Rudkę” ( oczywiście nie obeszło się bez tego by się pod nami lód nie zarwał), dosyć szybko do naszych wesołych i pełnych podziwu dla okolicy rozmów doszło chlupotanie w butach. Odezwał się pierwszy głód i pragnienie gdyż ten spacerek zużył już troszkę naszych sił. Do wydmy, która bardzo się nadawała na ognisko zostało nam ok. 150 m., metrów najdłuższych gdyż teren był mocno survivalowy, tu o suchym przejściu nie było nawet co myśleć, walczyliśmy tylko o to by nie w padać głęboko . A na wydmie grupa szybko zebrał drzewo i ognisko gotowe, dym i ten smak kiełbaski po takich przejściach i herbata z cytryną…, przyjemne ciepło i parujące spodnie i buty…. Satysfakcja i ten klimat zimowego lasu. Powrót odbywał się już normalna suchą drogą. W Wyszkowie u wszystkich nas było widać duże zmęczenie, ale i taką też satysfakcję… wzajemne podsumowanie pełne uśmiechu – ale ty wyglądasz. 


Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „WIATRAK"

sobota, 1 grudnia 2012

WYSZKÓW: Projekt „Szansa” - streetworker

Ośrodek Pomocy Społecznej w Wyszkowie realizuje projekt systemowy „Szansa” współfinansowany ze Środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. W ramach projektu przewidziane są również zajęcia z zakresu streeworkingu – pedagogiki niekonwencjonalnej, a pedagogika niekonwencjonalna, to różne spotkania, zajęcia i wyjazdy.
I taki wyjazd dla dzieci i młodzieży objętej projektem odbył się 3 listopada. Wykorzystując ładną, jesienną pogodę udaliśmy się na długi spacer po Warszawie. Zaczęliśmy od Łazienek Królewskich gdzie przywitało nas mroźne powietrze jednak, żywo biegające wiewiórki pozwoliły o chłodzie szybko zapomnieć. Wszyscy szybko sięgnęli do kieszeni i torebek po wcześniej przygotowane orzechy. A, że grupa nasza liczyła 15 osób więc wiewiórki raczej zaczęły nas omijać, jednak gołębiom i sikorkom to nie przeszkadzało. Te ostatnie siadały na rękach – ku uciesze najmłodszych i wybierały sobie co większe cząsteczki. Nawet dumny paw podszedł i skorzystał z poczęstunku. Jednak pawia karmiły z dłoni już tylko odważniejsze osoby. Po tym wstępie ruszyliśmy na zwiedzanie obiektów i kilku godzinny spacer po parkowych alejkach. Znalazł się czas i karmienie karpi no i tych zaganianych wiewiórek, które zaczęły korzystać z naszych orzeszków gdy podzieliliśmy się na mniejsze grupy. Rozgrzani spacerem i atrakcjami, posileni kanapkami i słodyczami ruszyliśmy na spacer Alejami Ujazdowskimi w ciepłych, słonecznych promieniach. Zaczęliśmy od pomnika marszałka J. Piłsudskiego, odwiedziliśmy m-ce słynnego zamachu na Kuczerę i dalszym spacerem dotarliśmy do Muzeum Wojska Polskiego. A tu unikalne w naszym kraju czołgi takie jak lekki „Stuart” i średni „Grizzly” czyli kanadyjska wersja amerykańskiego „Shermana”. Po tym spacer „Nowym Światem” i postoje przy okazałych pomnikach, Pałac Prezydencki i zabawny „Krecik” ze znanej kreskówki na placu zamkowym. Tu już krótki spacer gdyż słonko już coraz niżej i sił też coraz mniej, więc powrót do busa i do Wyszkowa. A w drodze powrotnej uśmiechniętych buziek nie trzeba już było namawiać by częstowały się słodyczami, robiły to z wielką ochotą.
Pedagogika niekonwencjona w Wyszkowie istnieje w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak” we współpracy z Wyszkowskim Ośrodkiem Kultury „Hutnik”.

WYSZKÓW: Nocny marsz listopadowy

Już tradycyjnie w ramach pedagogiki niekonwencjonalnej dla młodzieży działającej w grupie i nie tylko, odbył się kolejny nocny marsz o podłożu patriotyczno survivalowym. W tym roku w 15 km nocnym marszu z 9/10 listopada udział wzięło 20 osób, młodzieży i dorosłych. Trasa prowadziła jak zwykle krzywą drogą przez lasy byłej „Puszczy Kamienieckiej”, w dużej mierze szlakami walk powstańców styczniowych, żołnierzy września i POS „Jerzyki”.
Ciemna choć gwiaździsta noc dodawała emocji, pierwszy dreszczyk chłodu, który nas dotknął po wyjściu z busa w miejscu rozpoczęcia marszu szybko zniknął, wraz z pierwszymi krokami w grząskim piasku na mało uczęszczanej, leśnej drodze. W gęstym lesie było jeszcze ciemniej, a tradycyjnie światła staraliśmy się nie używać więc na drodze jakoś to jeszcze było. Lecz gdy rozpoczął się marsz wąską, rzadko uczęszczaną ścieżką lub całkiem na przełaj, to pierwsze zmęczenie zaczęło zbierać żniwo. Co chwilę ktoś mruczał podnosząc się, odgarniając patyki, jeżyny lub suchy wrzos skutecznie plączący nogi nawet za dnia, a co mówić po ciemku. Wtedy niezastąpiona była pomocna dłoń idących obok, kolegi lub koleżanki gdyż powrót do pionu z plecami obciążonymi sprzętem biwakowym i często na niezbyt równym gruncie do najłatwiejszych nie należał. Znalazły się i przeszkody wodne. Jedna łagodna i przyjazna pomimo chłodnej wody, druga niezbyt zachęcająca szerokością i wyglądem, przypominająca raczej bagnisty parów. Lecz jak to w powiedzeniu „odważnym szczęście sprzyja” z pomocą przyszły nam bobry ścinając raczej takiej sobie grubości brzozę. Po obcięciu kilku niewygodnych gałęzi brzózka dała nadzieję suchej przeprawy.
Tu w blasku latarek, na śliskiej brzozie asekurując się dwoma kijkami, które niespodziewanie grzęzły w mulistym dnie musieliśmy wykazywać się sprytem i refleksem by z całym oporządzeniem przejść na drugą stronę. Dwóm osobom zabrakło szczęścia lecz było to na 5 km przed noclegiem przy ognisku, do którego dotarliśmy ok. 02.00 w nocy. A tu już późna kolacja lub wczesne śniadanie, jak kto woli. Przygotowanie spania, i opowiadanie przeżytych emocji, żarty i dowcipy przy płonącym i strzelającym ognisku. Wspomnienia z trasy gdzie nie tylko były trudy i przeszkody, ale i zapalone znicze na grobie „Jerzyków” i prelekcja na temat bitwy pod Jerzyskami, było zmęczenie, ale i wiele wesołych przygód. Wyprawa zakończyła się jak zwykle pytaniami kiedy następny taki marsz.

piątek, 30 listopada 2012

WYSZKÓW: Imprezy w Bibliotece

Wyszkowskie dzieci i młodzież, objęte programami działań streetworkerskich coraz częściej i chętniej uczestniczą w wydarzeniach kulturalnych organizowanych przez różne ośrodki i instytucje na terenie miasta.
I tak grupa dzieci i młodzieży uczestniczyła w koncercie patriotycznym grupy młodzieżowej z „Ogniska Muzycznego” z okazji Święta Niepodległości. Natomiast w ostatnich dniach w spotkaniu autorskim i w premierze filmu dokumentalnego o naszych rodzinnych stronach pt. „Magia Puszczy Białej” autorstwa Darii Galant. Filmowi towarzyszyły spotkania z bohaterami tego dokumentu, występy zespołu regionalnego „Kurpie Białe” z Rząśnika oraz spotkanie z Darią, pomysłodawcą i reżyserem filmu. Spotkanie przebiegało w iście rodzinnej atmosferze. Po projekcji naprawdę bardzo interesującego filmu był czas na tańce, śpiewy i rozmowy, a tańce najbardziej podobały się naszym najmłodszym uczestnikom zajęć.