niedziela, 8 września 2013

WYSZKÓW: Pedagogiczny start w wakacje

Rozpoczął się jeż pierwszego dnia wakacji w sobotę 29 czerwca. Tego dnia z grupą młodzieżowa praktycznie w całym swoim składzie zapakowaliśmy się do busa i ruszyliśmy w drogę na spływ kajakowy rzeką „Bzura”. Start rozpoczęliśmy z Sochaczewa od spotkania z panem Krzysztofem Buczyńskim- mistrzem TAEKWOONDO, samotnym kajakarzem, którego wyczynu do tej pory nikt nie pobił. Krzysztof samotnie, kajakiem przepłynął Bałtyk. Brał udział w spotkaniu z wyszkowską młodzieżą u nas w Wyszkowie i stąd niektóre osoby z grupy już go znały. Miła rozmowa, krótka historia na temat zamku, a właściwie ruin zamku sochaczewskiego, kajaki na wodę i ruszamy żegnani przez pana Krzysztofa. A na pytania dokąd płyniemy odpowiadamy uśmiechnięci – nie wiemy, dokąd się da, dzień jest nasz, płyniemy dokąd starczy sił.

 
A rzeka jak wszystkie inne w tym roku. Koryto pełne wody, nurt bystry, kajaki szybko nim niesione pokonują szybko trasę. Przeszkód nie ma, pogoda dopisuje, rozglądamy się poszukując śladów historii. Tak dopływamy do miejscowości Brochów. Tu robimy postój, ochotnicy pilnują kajaków, a  z resztą grupy udajemy się do miejscowości, w której znajduje się b. ładny, zabytkowy kościół w stylu obronnym tzw. ‘Kasztel Brochowski”. Trzy  baszty  ze śladami kul po ostatniej wojnie ( w czasie bitwy nad „Bzurą” w …39 roku o miejscowość tą krwawe boje toczyła „Wielkopolska Brygada Kawalerii”), okalający kościół mur ze  strzelnicami, szeroka i głęboka fosa, pozostałości starego parku oraz tablice pamiątkowe informujące o ludziach, oddziałach i toczonych tu walkach dopełniały uroku tego miejsca.

 

Po tym postoju płyniemy dalej, słońce przypieka, rzeka bardzo kręta, zaczynamy odczuwać już zmęczenie, tworzymy tratwę z kajaków i niesieni prądem  rozmawiamy o toczonych tu walkach, niektórzy się posilają. Dopływamy do Witkowic, kolejnej miejscowości, w której toczono zacięte boje o zdobycie przeprawy przy wyrywaniu się z kotła nad Bzurą polskich wojsk i pomnik upamiętniający ppłk. Łukasza Cieplińskiego, który w 1939 r. z działka zniszczył 8 niemieckich czołgów. W tej miejscowości większość z naszej grupy już kończy spływ. Zostaje nas 8- mioro ochotników i postanawiamy płynąć dalej, przeszkadza czołowy dosyć silny wiatr, ale nie wracamy. Po 1,5 godz. szybkiego wiosłowania docieramy do miejscowości Kamion gdzie czeka na nas nasz pojazd. W tym m-cu wszyscy  już zgodnie kończymy naszą przygodę, chociaż już widać na wysokiej skarpie w Wyszogrodzie za Wisłą kościół i zabudowania. W linii prostej blisko, ale wodą klucząc pomiędzy wyspami jeszcze by się zeszło. Kończymy tu i już. Jeden z chłopców z grupy podsumowuje – fajnie się zaczęły te wakacje, pierwszy dzień i już taka przygoda… 

                                   
Dwa dni dzieciaków na rowerach.

Grupa dziecięca też nie próżnuje. Pod opieką swoich pedagogów  dzieciaki ruszyły na pierwszą, swoją wyprawę o zabarwieniu survivalowym.
Wyprawa na rowerach z unikaniem asfaltu, ze skupieniem się na przełajach i krosie. Poruszaliśmy się w dużej mierze po szlakach turystycznych zatrzymując przy najciekawszych miejscach. Duże zainteresowanie u dzieciaków wzbudziły ślady okopów z ostatniej wojny. Były zdjęcia i pytania, rowerowa wspinaczka na górę z kopalnią piasku i harce na obsypującym się stoku, zaś później spontaniczna radość w czasie zjazdu. Po dotarcie na miejsce noclegu nad Liwcem gdy p. Asia zrobiła kanapki nikogo nie trzeba było do jedzenia zachęcać. Po posiłku pierwsze samodzielne rozbijanie namiotów i towarzyszący temu śmiech. Chodziło głównie o powstające całkiem nowe i oryginalne konstrukcje, w których może nawet dało by się przespać. Po małej korekcie instruktorskiej stanęły już właściwe  namioty, których nie rozłożyła nawet dwukrotna, nocna ulewa.
Kąpiele w Liwcu, a szczególnie ta o zachodzie słońca najbardziej dzieciakom zapadły w pamięci oraz nocna rozmowa w namiocie ze wspomnieniem różnych, wspólnych przygód a także opowiadanie dowcipów. Sen przyszedł do nich szybko i nawet nie wiedziały iż w nocy przeszły dwie dosyć długie ulewy. Rankiem po śniadaniu chętnie zjedzonym obowiązkowa kąpiel i niestety pora wracać, ale jak to już zwykle w naszym przypadku drogą okrężną aby zwiedzić jak najwięcej. I tak sanktuarium w Loretto, Kamieńczyk z rynkiem i placem zabaw, a gdy już widzieliśmy zabudowania Wyszkowa to z różowych buziek dzieciaków coraz częściej dawało się słyszeć, że coś myślą o jakimś obiedzie zaś w momencie przybijania piątki na pożegnanie padały słowa- ale my to jesteśmy  hardkorowcy J.

Bagna….

I za niedługo mogli sprawdzić czy rzeczywiście.
Czwórka dziewcząt, czwórka chłopców, dwójka pedagogów i zarazem instruktorów i już naprawdę survivalowy rajd na bagna. Widać emocje wypisane na twarzach dzieciaków, setki pytań i przede wszystkim spontaniczna radość z tego co przed nimi oraz niecierpliwość kiedy wreszcie te bagna. A na bagnach wzajemne wpadanie na siebie i platanie się w gąszczu dwu, trzykrotnie przerastających ich traw, gubienie butów i coraz lepsze radzenie sobie z wykorzystywaniem kija. Szybko zapanowują nad swoimi niepokojami, nawzajem sobie pomagają i dopingują w trudniejszych chwilach, uczą się przy forsowaniu przeszkód wodnych po zwalonych pniach utrzymywać równowagę. Oganiając się od komarów szybko ich buźki zdobią paski i plamy błota różnej barwy – komandosi by się nie powstydzili. Wszystko to robią z uśmiechem, a sytuacji zabawnych nie brakuje. Ktoś się zawadza i leży w błocie, ktoś kogoś ochlapał w ciekawy sposób rzęsą wodną, jedna z osób z obawą przeskakuje ciek wodny, a po chwili gdy się udaje, śmiejąc się woła ja chcę jeszcze raz, ale fajnie! Na jednej z polan frajda dla wszystkich, czarne dojrzałe jeżyny, pychota!


Tu kilka chwil wytchnienia i pierwsze dotknięcie chłodu sygnalizujące, że czas już wracać. Robi się pochmurno i spadają pierwsze krople deszczu, ale na twarzach mimo widocznego już zmęczenia duże rogale uśmiechów. Czarne, wysokie pałki rosnące w jednym z rowów cieszą się wielkim wzięciem u dzieciaków, każde z nich chce mieć pamiątkę z wypadu, pomaga im p. Asia. Na wyłożonej kostką skarpie pod wiaduktem obwodnicy kolejna atrakcja- zjazdy na tyłku przy głośnym śmiechu. Godzinny marsz powrotny i dziwne, ale nikt w suche i czyste ubrania nie chce się przebierać, dzieciaki dumne z tego gdzie były i co przeżyły. Witając się z rodzicami towarzyszą wszystkim dosłownie salwy śmiechu i pytania kiedy będzie następny taki wypad. Pada bardzo fajne zdanie na pożegnanie. Takie wakacje, to wakacje….


Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania za dofinansowanie, dzięki któremu odbył się opisywany wyjazd - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „WIATRAK”.

poniedziałek, 15 lipca 2013

WYSZKÓW: Dzieciaki na festynie

Na festynie zorganizowanym 8 czerwca w Brańszczyku jako otwarcie klubu krótkofalowców bawiła się również grupa wyszkowskich dzieciaków z grupy „Pedagogiki niekonwencjonalnej” pod opieką swojej streetworker Joanny.



Na festyn grupa została zaproszona przez pana Pawła Różańskiego prowadzącego całą imprezę.

Dzieciaki z wielkim zainteresowaniem obejrzały wystawę marynistyczną z modelami polskich niszczycieli z okresu II woj. Światowej i wysłuchały historii opowiadającej o ich działaniach. Następnie desantowały się na „bezludną wyspę” i niczym piraci z pałaszami i muszkietem pozowali do zdjęć. Była możliwość wzięcia udziału w losowaniach i konkursach z czego cała drużyna z radością korzystała robiąc tylko przerwy na zafundowany poczęstunek i deser w postaci lodów. A że pogoda była bardzo słoneczna więc z tych ostatnich korzystano szczególnie chętnie.


W przyjemnej atmosferze tych kilka godzin minęło błyskawicznie i wszyscy z uśmiechami na buźkach wracali do swoich domków.

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak”.

wtorek, 18 czerwca 2013

WYSZKÓW: „Grajcyli skład” zwiedza muzeum na „Pawiaku” i w Palmirach

W dniu 15 czerwca odbył się kolejny wyjazd wyszkowskiej młodzieży z grupy „Pedagogiki niekonwencjonalnej” w ramach projektu finansowanego przez gminę Wyszków.


Po odwiedzeniu w latach poprzednich takich miejsc pamięci jak „Treblinka”, „Majdanek”, „Oświęcim” przyszedł czas na muzeum więzienia „Pawiak” oraz muzeum i miejsca straceń w Palmirach w Kampinoskim Parku Narodowym.

Po wyprawie rowerowej zorganizowanej kilka lat temu do „Treblinki” młodzi sami zaczęli wypytywać o podobne miejsca na polskiej ziemi i podsuwać propozycje zwiedzenia ich.  Nawet na miejsce w skuszewskim lesie gdzie znajduje się cmentarz 250 polaków rozstrzelanych w czasie okupacji zawsze wybierają się z ochotą. W skupieniu słuchają opowiadania o tym wydarzeniu nawet, któryś z kolei raz.


Tak samo i na tym wyjeździe, w skupieniu i z zaciekawieniem dziewczęta i chłopcy oglądali eksponaty, cele więzienne i słuchali prelekcji. Sami podchodzili do pań obsługujących ekspozycje i zadawali pytania, z chęcią robili zdjęcia. W obydwóch muzeach sami dokonali wpisów do ksiąg pamięci. Przy dużej mapie z zaznaczonymi miejscami straceń więźniów z „Pawiaka” dwie osoby zapytały czy będzie możliwość odwiedzić, jeszcze, któreś z tych miejsc, a do wspólnego zdjęcia przy mogile naszego olimpijczyka Janusza Kusocińskiego nikogo nie trzeba było zapraszać.

Po kilku godzinach skupienia i zadumy, znalazła się chwila odprężenia i żywego śmiechu. Gdy doszliśmy do naszego busa stojącego na parkingu w pobliżu zarośniętego pałkami bagna, okazało się, że nasz pojazd jest niemal otoczony wygrzewającymi się na słońcu różnej barwy jaszczurkami. No cóż chłopcy wzięli sprawy w swoje ręce by żadna z nich nie straciła życia pod kołami naszego pojazdu. Kilka minut i żyjątka pochowały się do swoich kryjówek w zielonej trawie. Ten rozruch na pewno przydał się obydwóm stronom. W drodze powrotnej już było wesoło, a co niektórzy z grupy coś zaczęli wspominać o jakimś obiedzie.


Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania za dofinansowanie, dzięki któremu odbył się opisywany wyjazd - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „WIATRAK”.


WYSZKÓW: Pedagogiczny spływ „Ugoszczą”


Wśród młodzieży z grupy pedagogiki niekonwencjonalnej i nie tylko, coraz większym zainteresowaniem cieszy się turystyka, zwłaszcza wodna. Na rzucone hasło z propozycją spływu kajakowego zgłasza się nie jedna, dwie osoby, ale coraz częściej cała grupa i nawet z pytaniami czy kogoś, ze swoich znajomych koleżanek lub kolegów mogą zabrać.


Tak było w sobotę 18 maja, na start stanęła piątka młodzieży z grupy, kilka osób z naszego klubu Sztuk Walki i  kilkoro sympatyków naszych działań. Z grupy Pedagogiki Niekonwencjonalnej nie było tylko tych, którzy tego dnia rzeczywiście nie mogli z nami płynąć.


Pogoda słoneczna jak na zamówienie, lekki wietrzyk w plecy, duży poziom wody z licznymi rozlewiskami, a wkoło soczysta, budząca się do życia zieleń. Taki był start naszą tzw. okoliczną „Krutynią” czyli rzeczką „Ugoszcz”. Dla wielu uczestników był to już 3 spływ w tym roku i tym fajniejszy, że nikogo na niego nie trzeba było namawiać, sami pytali kiedy płyniemy. Po ostatnim spływie na „Warcie” umiejętności wioślarskie kształtowały się na przyzwoitym poziomie. Także ostre meandry „Ugoszczy” kilka przenosek i przeciskania się pod mostkami były tylko traktowane jako dodatkowa, pełna śmiechu atrakcja. W miłej atmosferze czas i droga szybko mijała. Sesja zdjęciowa na wielkim stawie przypominającym powierzchnią i roślinnością małe jezioro, odpoczynek i posiłek na grobli w „Wywłoce”, a później w czasie przedzierania się przez zalane zarośla walka z b. dokuczliwymi meszkami i komarami. 


Na starorzeczu cieszące oczy pierwsze rozkwitłe, białe lilie wodne. Po wypłynięciu na „Bug”  niesieni szybkim nurtem wkrótce dotarliśmy do mety naszego spływu w Brańszczyku. Tu forsując wysoką trawę rosnącą w ciepłej wodzie niczym ryżowisku zdaliśmy kajaki i po zapakowaniu się do busa ruszyliśmy w drogę powrotna do Wyszkowa. A w busie opalone i roześmiane twarze chociaż oczka trochę zmęczone.


Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków, dzięki któremu mógł odbyć się opisywany spływ i której składamy podziękowania - a realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „WIATRAK".

Fotografie: Arek Jusiński, Andrzej Grajczyk