poniedziałek, 2 lutego 2015

Niekonwencjonalne ferie

Już sam początek ferii dla dziewcząt z grupy streetworkerskiej zaczął się emocjonującą gdyż ich pierwszym, bezpośrednim udziałem w Mistrzostwach Polski  w  KARTE zorganizowanych przez federację WKSB”, które odbyły się 17 stycznia w Mińsku Mazowieckim.

Oczywiście reakcja na to, że będą reprezentowały nasz „Klub” była jedna, NIEE!!! Ale po kilku argumentach szybko się wzięły za dodatkowe treningi, co zaowocowało naprawdę udanym startem w konkurencji form tradycyjnych, czyli walki z cieniem. I chociaż nie zajęły żadnego m-ca medalowego, to godnie reprezentowały nasz klub na mistrzostwach obok naszych złotych medalistów w konkurencji walk Pawła Pelugi i  Piotra Tryca. Oprócz tego pełniły ważną rolę wsparcia dla pozostałych zawodników startujących w formach i walkach. Natomiast po zawodach dziewczyny same stwierdziły, że na następne zawody, to przygotują się lepiej nie tylko do form, ale i walk na macie. A  najciekawsze jest, to że nikt ich nie  pytał czy jeszcze kiedyś wystartują….

Kolejną atrakcją dla całej 14 osobowej grupy wraz z opiekunami był już tradycyjny w ferie zimowe wyjazd na ślizgawkę „TORWAR” w Warszawie.
Na hasło wyjazdu radość w grupie, w miejscu zbiórki wszyscy są punktualni i głośno umawiają się na trening obrotów i podskoków, wróżą sobie ile razy, jak i kto będzie leżał. Atmosfera radosna, niema oznak zniecierpliwienia, rozmowy anegdoty i rozmowy z pedagogami. Czas podróży szybko mija i ekipa już z łyżwami na nogach porusza się po tafli w rytm puszczanej z głośników muzyki. Co chwilę ktoś podjeżdża do pedagogów chwaląc się ile razy i jak leżał, lub zostawiając część ubioru, jazda na łyżwach dobrze rozgrzewa. Jest fajnie, dziewczęta wspierają się trzymając za ręce, chłopcy załapali się na slalom dla początkujących i idzie im całkiem nieźle. Koniec slalomu znaczą wspólnym upadkiem tworzącym małą piramidę. Lecz czas w miłej atmosferze ucieka szybciutko, już koniec. Schodzą z tafli nasze buźki uśmiechnięte, niektóre szybko otrzepując tyłki i nawet ciesząc się, ze to już koniec.
Koniec ślizgawki, ale nie wyjazdu. Starsi jadąc busem mogli zapoznać się z artykułami napisanymi w gazecie „Polska Zbrojna” poświęconymi żołnierzowi zawodowemu, dowódcy, instruktorowi technik specjalnych, survivalu, mistrzowi Wschodnich Sztuk Walk, maratończykowi i podróżnikowi kpt. Marcinowi Kalicie. I tu niespodzianka. Jadąc wydawałoby się, że już do domu, skręt w las, a tu ktoś w mundurze i to nikt inny jak sam pan kpt. o którym czytali. Witamy się i podchodzimy do pomnika Harcerzy zamordowanych w listopadzie 1939 r za rozwieszanie treść patriotycznych, a dokładnie słów „Roty”. Tu p. kpt. przedstawia nam historię tego miejsca, opowiada o wojsku, kilku swoich przygodach i wyprawach na takie szczyty jak „Elbrus”, „Mont Blanc” i „ Kilimandżaro”. I chociaż jest zimno i zaczyna padać, młodzież słucha i zadaje pytania. Zapalamy znicz i całą gromadką pod pomnikiem oddając cześć Młodym Bohaterom śpiewamy wszyscy „Rotę”. Na zakończenie pada pomysł byśmy już na wiosnę przyjechali tu na rowerach i oczywiście jest to możliwe.
W busie podsumowanie -  spotkanie z p. Marcinem Kalitą, to taka wisienka na torcie naszego wyjazdu.

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego od roku 2015 przez Fundację „Nad Bugiem”. 













poniedziałek, 12 stycznia 2015

Noworoczny spływ „Rządzą”

Wygląda na to, iż tradycją naszą staje się otwieranie sezonu kajakarskiego, a dokładnie spływów zwałkowych  na rzece „Rządza”.

Tak było w ubiegłym roku w marcu w czasie rekonesansu na rzece. I od razu na początku tego roku 2015 z marszu już 2 stycznia.
6 osób, w tym trójka młodzieży z grupy ”pedagogiki niekonwencjonalnej” mająca już jakieś doświadczenie w survivalu i spływach kajakowych, chcąca sprawdzić swoich sił na tej niewielkiej rzeczce.

Rok temu w marcu pogoda była bajeczna. Ciepło i słonecznie, bez najmniejszego powiewu . A teraz wymarzona pogoda na survival, wiatr i tylko 3 stopnie na plusie, do tego śnieg na skarpach, lód  przy brzegach i na przeszkodach tworzonych przez zwalone gałęzie i drzewa. Wszystko to jest rarytasem dla kogoś kto chce się sprawdzić w wioślarstwie.
Tak też było z naszą młodzieżą.

Zejście z kajakami po stromej skarpie nad wodę w miejscowości o takiej samej nazwie jak rzeka i zachwyt nad urodą wąwozu w którym płynie. Ale zaraz też pierwsze przeszkody, zwalone drzewa, ukryte płytko pod wodą kamienie na których kajak potrafił się zawiesić, a bystry nurt niebezpiecznie ustawić go bokiem. Bystrza, mielizny i nawet wodospady. To właśnie atrakcje naszej rzeczki, która posiada na tym odcinku wybitnie górski charakter. Spływ wymagał ciągłego zachowania czujności. Na przeszkody trzeba było się szybko wbijać lub pod nimi przeciskać. W wielu miejscach jeśli za pierwszym razem przeszkody nie udało się pokonać, był problem z wycofaniem się i powtórzeniem manewru. Wielokrotnie trzeba było pomóc sobie wzajemnie przy kruszeniu i wycinaniu kajaka zaklinowanego w lodzie. Ale wszyscy godzili się na to, wiedzieli, że łatwo nie będzie, jednak chyba nie do końca w to wierzyli. Gdy zaczęło szarzeć a deszcz stał się gęściejszy w niektórych oczach pokazały się łzy zwątpienia, ale na szczęście dla nich spływ już dobiegał końca. Ostatnia przeszkoda i kajaki na ląd. Czekamy na transport, a czekając udaje się nam rozpalić ognisko. Tu idą w ruch termosy i jak w piosence „wrzątek w małym kubku krąży z rąk do rąk”, a humory wracają na swoje miejsce. W drodze powrotnej w ciepłym samochodzie jest już b. dobrze, ciężko dojść do słowa, śmiech i gwar opowiadanych przez każdego wrażeń. Mateusz zdobywa miano kajakarza, który przeszkody pokonywał najefektowniejszym sposobem J.
A najdziwniejsze jest, to że padły pytania i stwierdzenia , które na drugi dzień potwierdziły sms-sy. Kiedy płyniemy? My możemy nawet jutro dokończyć trasę i płynąć dalej…. Ciekawe…..

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego od roku 2015 przez Fundację „Nad Bugiem”.
















środa, 26 listopada 2014

Nocny Marsz Historyczno Survivalowy

Tradycyjnie, jak w latach poprzednich w listopadzie, tak samo i w tym roku został zorganizowany już 20 raz nocny marsz o tematyce historyczno survivalowej.

Tym razem na starcie marszu stanęła rekordowa ilość uczestników. Solidny pluton składający się z 36 osób. Dziewczęta z wyszkowskiej grupy street workingu „GRAJCYLI SKŁAD” (szkoda że chłopcy nie mogą się odważyć), młodzież i dorośli z klubu „GIMNAZJON-APIN” oraz oczywiście młodzież z LBP z ZS. nr 2 „KOPERNIK”.

W czasie marszu natura sama dostarczała emocji, wilgoć, ciepło i ciemność powodująca wzajemne wpadanie na siebie i w liczne koleiny na leśnych drogach, w których aby nie upaść trzeba było wspierać się na koleżance lub koledze, od początku trzeba było działać razem, pracować w drużynach by sprawnie przejść najtrudniejsze miejsca i nie zgubić się. Grupa pomimo tego, że duża tworzyła zgrany oddział. Starzy bywalcy murszów pomagali tym, którzy szli pierwszy raz, instruowali na temat zachowania się w ciemnym lesie ( latarki włączane były tylko w skrajnie trudnych warunkach), pomagali na podejściach pod wysokie wydmy, a głównie dbali o to by nikt nie został z tyłu. Przejście drużynami pod stromą górę przez gęsty zagajnik odbyło się stosunkowo cicho i wyjątkowo sprawnie. Marsz po wydmach, z których przez ruszane wiatrem gałęzie przebijały migające światła okolicznych wiosek,  sprawiające wrażenie zacieśniającej się wokół nas obławy dodawał pikanterii. Za Jerzyskami postój przy grobach, zapalenie zniczy przez młodzież, prelekcja na temat wydarzeń z roku 1944, ( każdy słucha, być może w czasie tego marszu też się utożsamia z partyzantami (?)).

Przechodzenie przez potoki w tym roku bardzo ułatwione dzięki bobrom, które w rejonie Jerzysk z powalonych drzew i gałęzi zbudowały nam kładkę, pod Łazami zaś swobodnie przechodzimy po zbudowanej przez nie tamie. Czas zaoszczędzony na forsowanie przeznaczyliśmy na chwilę odpoczynku, kanapkę i kubek ciepłej herbaty, która ok. 01 w nocy po przejściu kilkunastu kilometrów, a miejscami i czołganiu się smakuje wyjątkowo.

Po postoju finisz, ostatnie 4 km i nocleg. Udaje się rozpalić ognisko, a dwóch chłopców zgłasza się na ochotnika by czuwać do świtu i podtrzymywać płomień, co robią doskonale. Zapewniają tym komfort ciepła całej grupie, która dzięki temu smacznie drzemie w śpiworach pod pałatkami. Padająca drobna mżawka na nikim nie robi żadnego wrażenia.

Rano małe śniadanko, spacer nad Liwiec, krótka sesja fotograficzna i niestety czas wracać do domów….. Pachnący dymem, z uśmiechami na twarzach wsiadamy do autobusu….

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak”.






































sobota, 22 listopada 2014

Street working i Muzeum Powstania Warszawskiego

W ramach wyszkowskich działań z zakresu Pedagogiki Niekonwencjonalnej młodzież z grupy „Grajcyli skład” miała już okazję zwiedzić wiele muzeów o różnej tematyce na terenie Polski. W ostatnią sobotę nadszedł czas na Muzeum Powstania Warszawskiego.

Wiadomość o wyjeździe po grupie rozeszła się b. szybko. Namawiać nikogo nie było trzeba. Cała 11 dziewcząt i chłopców stawiła się punktualnie na miejscu zbiórki i od razu rozpoczęły się pytania ze strony młodszych: czy będą tam czołgi i samoloty, które będzie można dotknąć, a najlepiej, to do nich wejść.

No cóż zobaczymy?

Na miejscu okazało się, że motor BMW z koszem też może być, tym bardziej, że można na niego siąść, czołgów nie ma, ale jest samolot, do którego wejścia uparcie szukał nasz najmłodszy uczestnik wycieczki i przy odrobinie szczęścia pewnie by znalazł J. Niemieckie pociski rakietowe okazały się kapitalnym tłem do fotografii, wielką popularnością cieszyły się karteczki z kalendarza powstańczego, których młodzież miała cały zestaw, oraz replika amerykańskiego samolotu „Liberator”. Starsze dziewczęta nawet zadawały rzeczowe pytania dotyczące oznaczeń samolotu i jego wyposażenia.

O mile spędzonym czasie w muzeum świadczy czas pobytu w nim. Według informacji turystycznej czas zwiedzania ekspozycji ustalono na 1,5 do 2 godz. My spędziliśmy tam 3 godz. a do tego jeszcze doszedł film pod tyt. „Miasto ruin”. Na zakończenie pobytu zabawa w Sali z modelami, budowa barykady z cegieł z kartonu oraz praca nad opaskami i chorągiewkami powstańczymi. Młodsi mieli fajne zajęcia, zaś starsi chwilę odpoczynku.

Po wyjściu z budynku mały spacer w rejonie muzeum, czas na powrót przez odbudowaną, nowoczesną i ślicznie oświetloną Warszawę.

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków - której składamy podziękowania - i realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Wiatrak”.