czwartek, 16 września 2010

WYSZKÓW: Młodzi wyszkowianie napisali… Bajki dla Tomka

Grupa dzieci i młodzieży z Wyszkowa jako jedna z pierwszych odpowiedziała na apel Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, aby pisać i przesyłać bajki dla Tomka, 6-latka po przeszczepie wątroby. W piątek 3 września wyszkowianie odwiedzili szpital i osobiście przekazali je personelowi opiekującemu się chłopcem.
Historię Tomka zna cała Polska. Specjaliści opiekujący się chłopcem, który 17 sierpnia przeszedł przeszczep wątroby, wymyślili akcję, która ma pomóc jemu i innym dzieciom w CDZ w powrocie do zdrowia. Zaapelowali, by wysyłać do Centrum terapeutyczne bajki dla 6-latka.
- Po wybudzeniu po przeszczepie lekarze uznali, że Tomek potrzebuje, aby ktoś do niego coś mówił. Dotychczas odwiedzali go tylko mama i tata – tak rzecznik CZD Paweł Trzciński wyjaśnia, skąd wziął się pomysł na tę akcję. Trzciński podkreśla, że pozostałe dzieci w CZD też potrzebują takiego wsparcia. Odzew był natychmiastowy, a jako jedni z pierwszych zareagowali młodzi ludzie z Wyszkowa, skupieni wokół Stowarzyszenia „Wiatrak” przy WOK „Hutnik”. To o nich i dzieciach z Kobyłki mówiono w piątkowym głównym wydaniu „Faktów”. Można było w nich zobaczyć delegację wyszkowskiej młodzieży, która przekazuje bajki i upominki dla Tomka personelowi szpitala. W programie wypowiadał się także opiekun grupy, pedagog ulicy Andrzej Grajczyk.
- Pomagają komuś i sami się przy okazji potrafią otworzyć. Nie znałem ich od tej strony – powiedział. – To był spontaniczny gest i odzew na apel CZD – dodał w wypowiedzi dla GW.
Bajki dla Tomka napisało pięcioro nastolatków i troje dzieci. Dwoje z nich dopiero zaczyna naukę i jeszcze nie umie pisać, więc pomagali im dorośli. Bajki były o zwierzętach, księżniczkach. W piątek trafiły na oddział, w którym leczony jest Tomek.
- Zostaliśmy przyjęci bardzo pozytywnie. Rzecznika CDZ bardzo zainteresowała nasza działalność. Zaprosił nas, byśmy kiedyś opowiedzieli dzieciom na oddziale o tym, co robimy na co dzień – mówi Andrzej Grajczyk.
Szpital planuje wydać historie przesyłane przez dzieci w formie terapeutycznego zbioru dla swoich najmłodszych pacjentów.
Głos Wyszkowa, 7.09.2010

Jeśli chcesz przekazać 1% podatku na nasze działania, w PIT wpisz:
„WSPÓLNA DROGA” UNITED WAY POLSKA KRS 000 007 1715, dopisek: Stowarzyszenie WIATRAK

wtorek, 14 września 2010

CZĘSTOCHOWA: Wielki finał „Kina na trzepaku”

„Kino na trzepaku” dobiegło końca. Tak jak w ubiegłym roku, tak i tegoroczna edycja spotkała się w Częstochowie z zainteresowaniem i pozytywnym odbiorem mieszkańców. I tak jak w ubiegłym roku, tak i tym razem, finał akcji odbył się na placu przy archikatedrze – w centrum starego miasta. W tegoroczne wakacje SPA odwiedziło 9 częstochowskich podwórek, gdzie zaoferowało mieszkańcom (szczególnie tym najmłodszym) przeróżne gry i zabawy. Było kolorowo, głośno, spontanicznie i z duchem sportu. A gdy zapadał zmrok, było już widać tylko światło projektora i dzieci, młodzież a czasem też i dorosłych, wspólnie oglądających przygody swoich ulubionych bohaterów filmowych.

Tak było na poszczególnych podwórkach, zaś największym sukcesem hucznego i głośnego festynu finałowego było to, że udało się zebrać dzieci i młodzież ze wszystkich podwórek raz jeszcze, by uczestniczyły w licznych atrakcjach przygotowanych specjalnie na tę okazję.

I tak oprócz sprawdzonych zabaw z wykorzystaniem chusty animacyjnej Klauza, gry Twister, malowania twarzy czy puszczania ogromnych baniek mydlanych, dzieci chętnie brały też udział w innych grach. Odbył się więc turniej strzelania rzutów karnych (oczywiście z nagrodami), rywalizacja w skakaniu na 6-ścio metrowej skakance czy gra w „Zośkę”. Rozstrzygnięty został również prowadzony przez całe wakacje konkurs plastyczny. Po burzliwych obradach jury nagrodziło 6 najładniejszych dziecięcych prac – przedstawiających postacie z bajek.

Kulminacją wieczoru był znakomity występ 19 letniego Dawida Puczyńskiego – ósmego w Polsce mistrza w yo-yo, który przez cały czas trwania akcji zarażał dzieci swoją pasją, prowadząc warsztaty.

Gdy zrobiło się ciemno najwytrwalsi uczestnicy mogli obejrzeć przezabawną francuską komedię familijną „Mikołajek”.

„Kino na trzepaku” wraca już za rok!

Jeśli chcesz przekazać na nasze działania 1% podatku, w PIT wpisz:
„WSPÓLNA DROGA” UNITED WAY POLSKA KRS 000 007 1715, dopisek: Stowarzyszenie Pedagogiki Alternatywnej

piątek, 10 września 2010

WYSZKÓW: Kolejny wyjazd i kolejne przygody

W ramach działań z zakresu pedagogiki osiedlowej Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych„WIATRAK” działające przy WOK „HUTNIK” zorganizowało wyjazd do Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Była to już trzecia dwudniowa wyprawa zorganizowana w te wakacje dla wyszkowskiej Młodzieży. Grupa licząca łącznie jedenaście osób spędziła czas jak zwykle zapełniony atrakcjami. 

Wyjazd z Wyszkowa nastąpił o 7 rano i chcąc jak najszybciej dotrzeć do celu naszej wycieczki zrobiliśmy tylko dwa postoje w tym tylko jeden dłuższy – obiadowy. Pierwszym celem naszego wyjazdu był zamek, a właściwie ruiny zamku w Ogrodzieńcu w okolicy, którego spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem i udaliśmy się nie na zamek lecz na spacer po epokach. 

Zaczęliśmy od zabytkowej kapliczki z oryginalną, szwedzką kulą armatnią leżącą na podstawie w jej centrum jako pewnego rodzaju wotum, po tym jak kula ta, w czasie Potopu Szwedzkiego, w trakcie ostrzału artyleryjskiego wpadła do kaplicy, a tlący się ląt sam zgasł nie inicjując eksplozji. Następnie grupą, prowadzeni przez przewodnika udaliśmy się do zrekonstruowanego grodu na górze Birów, po drodze zachodząc do jaskiń mieszczących się w skałach na których gród został zbudowany. Jedna z jaskiń wielokomorowa z odchodzącymi korytarzami w różnych kierunkach, kilka lat temu przed archeologami odkryła swe tajemnice związane z zamieszkiwaniem w niej ludów pierwotnych. Tu uruchamiając wyobraźnie i nieliczne latarki próbowaliśmy dotrzeć jak najgłębiej w każdy zauważony korytarz. Po wyjściu z niej, obok i dalej na skałach mieliśmy możność podziwiania całych grup ćwiczących elementy wspinaczki różnymi sposobami i przy pomocy różnego osprzętu.

Sam marsz do grodziska pod górę, stromymi schodami zbudowanymi w miejscu istniejącej przed wiekami jedynej drogi do grodu i widząc nad sobą okazałą, drewnianą warownię z grubych pni drzew z wyraźnymi blankami i wierzą strzelecko obserwacyjną robił naprawdę wrażenie. Dodatkiem do tego było opowiadanie prowadzącego nas o strzelaniu do podchodzących przeciwników w tamtym okresie czasu z łuków, kusz czy tylko rzucani włóczni a już odechciewało się nam marzyć o szturmie. Gród ten pełnił tylko rodzaj strażnicy na drodze do głównego zamku. Wewnątrz zwiedziliśmy zrekonstruowaną chatę słowiańską, poznaliśmy stroje i uzbrojenie naszych przodków. Następnie furtą pełniącą dawniej rolę ewakuacyjnej ruszyliśmy na skalny punkt widokowy, a za nim niemieckie umocnienia z okresu II wojny Światowej. Schron dowodzenia o mocnych, betonowych ścianach, mniejsze schrony bojowe typu „Tobruk” jako stanowiska broni maszynowej lub artylerii z pozostałymi po nich studniami po zdemontowanych wieżach czołgowych. Obok fortów zaś dwa olbrzymie leje, efekt niecelnego bombardowania prawdopodobnie 500 kg. bombami. Dalej odwiedziliśmy najmniejsze w Polsce i niezwykle urokliwe, oparte o skałę Sanktuarium Maryjne, Matki Bożej Skałkowej. Tu króciutka przerwa i wchodzimy w ruiny jednego z największych zamków nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Oglądamy suche fosy i pozostałości po mostach zwodzonych, pomieszczenia byłych komnat i wartowni, bogatą ekspozycję w sali tortur szczególnie tych przygotowanych dla czarownic. Nasze dziewczyny ładnie wyglądają, nie muszą się obawiać. Dzięki multimedialnej prezentacji w muzeum zamkowym mamy możliwość porównania zachowanych ruin z faktycznym, pięknym niegdyś wystrojem komnat. Słuchamy legend związanych z zamkiem i gospodarzami mieszkającymi w nim już od wieków, a mogących spotkać się z turystami tylko nocą i to przy pełni księżyca, a że pełnia teraz jest więc zaproszenie przyjęliśmy... Zostaliśmy umówieni na godz. 23.

Po 4,5 godz. spacerze przez epoki udajemy się naszym busem do Domaniewic na szlak Wodącej. Bez wody lecz ze strzelistymi skałami porośniętymi wysokimi naparstnicami, dziką róża i paprociami. Wchodzimy na wysoko położony punkt widokowy z balustradą lecz bez podłogi ścieżką b. mocno zarośniętą. Widocznie dawno tu nie było turystów. Przechodzimy pomostem nad wielkim rozstępem skalnym, w którym znajduję się grota, dalej z chodzimy po łańcuchach z których dwa są oderwane więc na wesoło ruszamy do wzajemnego asekurowania się, następnie opuszczamy skały kominem porośniętym mchem i paprociami. Po szybkim godzinnym marszu po skałach przyjemnie jest usiąść w samochodzie i napić się zimnej wody. Teraz ruszamy do Podlesic na kolację i powiedzmy, że nocleg. Gdyż przed nami o 23 kolejne spotkanie na zamku. Teraz zaś jadąc na nocleg Jura ukazuje nam swoje uroki w promieniach zachodzącego słońca.
Kąpiel, kolacja i już po 22 więc ruszamy na umówione spotkanie na zamku. Tu zaś o godz.23. 20 ruszamy z przewodnikiem na spotkanie z mieszkającymi tu duchami. Dołącza do nas kilku indywidualnych turystów. Klimat w ruinach niezwykły. Nad ruinami okrągła tarcza księżyca, w kilku miejscach delikatnie świecące światła lub tylko stojące w załamaniach murów i płonące świeczki tworzące egzotyczne cienie. Wyobraźnia u wszystkich pracuje na najwyższych obrotach, a przewodnik kończy opowiadać legendę o starym, garbatym Anzelmie i już ruszamy do następnej komnaty na wysłuchanie kolejnej opowieści. Lecz nagle elektryzuje większość zwiedzających krzyk przestrachu i mocne poruszenie na początku grupy. Jedną z dziewcząt chwycił za rękę wynurzając się z ciemności nikt inny jak sam Anzelm. Następnie spotkanie z duchem księżniczki Olimpi, która popełniła samobójstwo rzucając się na dziedziniec z najwyższej kondygnacji wieży sprawiło, że mimo tego iż wiedziałem co zaraz nastąpi na chwilę zatrzymałem oddech. Próba reanimacji nie powiodła się, lalce ślicznie ubranej w białą suknię i mającej naturalną wielkość ludzką, wśród śmiechów odpadła ręka. Każda legenda, których było kilka kończyła się spotkaniem z jej bohaterem, oczywiście duchem i oczywiście pośród jęków, zawodzeń i czarcich śmiechów oraz krzyków głównie turystek, ale szczerze, to i turystów.
Po tych niesamowitych atrakcjach ruszyliśmy na zasłużony odpoczynek.

W niedzielę w drodze powrotnej odwiedziliśmy Królową Polski na Jasnej Górze i Miejsce Pamięci Narodowej tak zwany „Szaniec Hubala” miejsce śmierci mjr. Henryka Dobrzańskiego gdzie zapoznaliśmy z jego historią jak również z historią utworzonego i dowodzonego przez niego Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego. Tu młodzież zatrzymywała się i czytała napisy na różnych tablicach pamiątkowych. Na jednej z nich był wygrawerowany napis, motto Hubala „ Tak jak przy skoku. Rzuć serce za przeszkodę”. 

Wyjazd odbył się dzięki dofinansowaniu z Gminy Wyszków.


Jeśli chcesz przekazać 1% podatku na nasze działania, w PIT wpisz:
„WSPÓLNA DROGA” UNITED WAY POLSKA KRS 000 007 1715, dopisek: Stowarzyszenie WIATRAK
 
 

wtorek, 31 sierpnia 2010

III Festyn Rodzinny na radomskich "Magistratach"

Po raz trzeci pedagodzy ulicy oraz pracownicy z Zespołu Pracy Socjalnej nr 1 w Radomiu podjęli się zorganizowania Festynu Rodzinnego na podwórku przy ulicy 25 Czerwca 85. Wydarzenie to miało miejsce w piątek 27 sierpnia w godzinach 14.00 - 18.00. W programie festynu nie zabrakło licznych konkursów rodzinnych, sprawnościowych, wokalnych, loterii fantowej, karaoke, zabaw z chustą animacyjną Klanza, malowania twarzy oraz konkursu plastycznego pn. „Jak spędziłem wakacje”.


Oczywiście były również nagrody i to nie byle jakie: biorąc udział w konkursach można było wygrać plecaki, torby, przybory szkolne, począwszy od piórników, kredek, po gumki do ścierania, ale także książki, kubki z logiem naszego miasta i wiele innych. Całej akcji przyświecała wystawa fotograficzna pn. „Jak było, jak jest”, przedstawiająca zmiany, dokonane na podwórku przy ul. 25 Czerwca. Oprócz tego Stowarzyszenie Animatorów i Pedagogów Społecznych zaprezentowało zdjęcia z licznych wyjazdów wakacyjnych i wspólnych inicjatywach z podopiecznymi.



Honorowy Patronat nad realizacją III Festynu Rodzinnego na "Magistratach" przyjął Prezydent Miasta Radomia Pan Andrzej Kosztowniak oraz Prezes Radomskiego Klubu Sportowego Radomiak Pan Łukasz Podlewski.


piątek, 20 sierpnia 2010

WYSZKÓW: Kolejne Mazury

Kolejny wyjazd na Mazury zorganizowany w ramach wakacyjnych działań pedagogicznych przez WOK HUTNIK i działające przy nim Stowarzyszenie „WIATRAK” odbył się w dniach 24-25.07.

Tym razem skorzystaliśmy z gościnności „Leśnej Szkoły” prowadzonej przez Jerzego Sitka.

Zaraz po dotarciu nad zatokę Kwik w miejscowości Zdory i rozbiciu namiotów udaliśmy się na plaże do upragnionej wody, gdyż upał i pot zalewający oczy stawały się nieznośne. W wodzie było bardzo przyjemnie. Lecz na niebie zaczynało ciemnieć i dało się słyszeć coraz częściej grzmienie. I tak po godzinnej kąpieli ruszyliśmy do namiotów na przekąskę i już schronienie się przed deszczem. Tak już miało pozostać przez dwa dni. Szczęśliwie w sobotę deszcze padały z przerwami i było ciepło, tak że robiliśmy wyścigi z deszczem i w przerwach realizowaliśmy zajęcia. Nie obyło się bez marszobiegu po szuwarach otaczających zatokę i zabagnionym terenie. Tą wyprawę trzeba było zakończyć kąpielą w jeziorze którą realizowaliśmy w strugach gęstego deszczu i przy wietrze przewracającym namioty, ale nam ta ochłoda się przydała. Następnie w czasie deszczu odpoczynek w namiotach, a w przerwie łodzie w ruch i spływ po jeziorze zakończony survivalowym przedzieraniem się przez gęste i wysoki szuwary. Następnie trening, kąpiel przed snem i satysfakcja z dobrze spędzonego dnia. Oczywiście było też miejsce na rozmowy i gitarę. Niedziela przywitała nas zimnem. Więc był, to czas na odtworzenie gotowości bojowej w śpiworach, w końcu raz na jakiś czas poleniuchować też nie zaszkodzi. Spokojnie zjedliśmy troszkę późniejsze śniadanie, zwinęliśmy obóz i  pożegnali się z gospodarzem oraz jeziorem – oczywiście kąpiąc się w nim,  zadowoleni ruszyliśmy w drogę powrotną. Pobyt chociaż nie był długi, ale można było na nim trochę odpocząć, nabrać oddechu i przygotować się do dalszych działań.

Jeśli chcesz przekazać 1% podatku na nasze działania, w PIT wpisz:
„WSPÓLNA DROGA” UNITED WAY POLSKA KRS 000 007 1715, dopisek: Stowarzyszenie WIATRAK

WYSZKÓW: Wycieczka po Warmii i Mazurach

13-14 lipca Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „WIATRAK” działające przy WOK „HUTNIK w ramach działań z zakresu pedagogiki ulicy zorganizowało dwu dniowy wyjazd.

W wyjeździe brała udział młodzież ze „Składu Grajcyli”, współpracującej z Wyszkowem w zakresie stritłorkingu Grupy Pedagogiki i Animacji Społecznej z warszawskiej Pragi oraz młodzież z „Dojo GIMNAZJON-APIN”.

Wyjazd choć stosunkowo krótki, był treściwy i pełen wrażeń. Sam fakt wyjechania gdzieś dalej często budzi pewne emocje, a tu zaczęliśmy od zwiedzenia Sanktuarium w Św. Lipce położonej nad jeziorem. Zewnętrznie wrażenie takie sobie, remont, dużo rusztowań, ale za to w środku... Trafiliśmy akurat na prezentację organową, różne melodie i piękne dźwięki oraz poruszające się figury na wszystkich zrobiły duże wrażenie. Zakup drobnych pamiątek i dalej w drogę.

A następnym miejscem odwiedzin - Kętrzyn, a w nim Zamek Krzyżacki z Muzeum Wojciecha Kętrzyńskiego w którym znajduje się jedyna w Europie pogrzebowa Chorągiew dziecięca zaś w galerii obrazów znaleźliśmy kilka autorstwa prof.. Ludwika Maciąga ( nasz ziomek ) i w tym momencie było nam bardzo miło. Obok Zamku znajduje się kościół w stylu obronnym który wraz z nim tworzył kompleks warowny, więc jego też należało zwiedzić, a w nim piękne sklepienia i zachwycające witraże. Małe koło po mieście i przejazd pod budynkiem, dawną siedzibą Loży Masońskiej – jedyny taki budynek w Polsce, a drugi w Europie i jazda do Wilczego Szańca w Gierłoży. Tam zakwaterowanie w hotelu przed którym chłopcy nagle giną, a za chwilę przybiegają spoceni... wszędzie sami Niemcy, czuliśmy się jak za granicą, byliśmy jedyną grupą polską, już myślałem... Ale chłopcy wołają – ale tu są już bunkry i jakie duże. No te to były akurat małe o czym przekonaliśmy się po zakwaterowaniu i obiedzie na marszu po całym terenie z fantastycznie opowiadającą panią przewodnik. Dwu i pół godzinny marsz z historią po ruinach kwatery i do tego upał sprawiły, że informacja o jeździe nad jezioro wszystkim dodała energii. A tam na przy plaży kolejne atrakcje, forty strażnicze, które znajdują się po za obszarem zwiedzania, kąpiel w b. ciepłym jeziorze, zakup kiełbasek i ognisko nad jeziorem oraz ciepły, mały deszczyk wszystko, to wprawiło nas w doskonały humor, a do tego jeszcze b .mili ludzie w namiotach nad jeziorem którzy zaprosili nas do swego ogniska.

Dzień pełen wrażeń, już każdy myślał o prysznicu i położeniu się, ale okazało się, że nie jest tak źle, nie jesteśmy jedyną Polską grupą. Zjawiła się grupka kilku harcerek z opiekunami więc chłopcy zaczęli nawiązywać przyjacielskie znajomości. Na drugi dzień na śniadaniu oczka niektórych były troszkę małe, ale za to serce duże i chętne do działania.

A było gdzie działać. Park Miniatur w którym można było wycelować z oryginalnego panzerfausta, uchwycić za tylce ckm. lub postrzelać z replik broni palnej podobał się pomimo padającego deszczu. Zaś przy wiernych makietach zamków można się było poczuć jak olbrzym. W drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze jeden i chyba nawet największy bunkier z podwójną drabiną, który pomimo wysadzenia jest całkiem nieźle zachowany, na zewnątrz i wewnątrz i start na kolejny punkt programu. Giżycko a w nim doskonale zachowana Twierdza BOYEN. Tam spacer po koronie fortów z widokami na kleszcze bastionów i pięknym widokiem na jezioro Niegocin. Duże wrażenie na nas zrobiła obserwacyjna kopuła pancerna o b. dużej grubości ścian. Do niektórych obiektów fortecznych można było wejść do środka co oczywiście robiliśmy. W drodze powrotnej do Wyszkowa w rejonie Mikołajek wyszło piękne słońce co zachęciło nas do krótkiego postoju i kąpieli na plaży, a później jeszcze obiad zaś kolacja już w domu. A w sierpniu już następny wyjazd... w innym kierunku... teraz na południe.

Wyjazd był finansowany w ramach projektu „Orzełki wznoszą się do lotu” przez Gminę Wyszków.

Jeśli chcesz przekazać 1% podatku na nasze działania, w PIT wpisz:
„WSPÓLNA DROGA” UNITED WAY POLSKA KRS 000 007 1715, dopisek: Stowarzyszenie WIATRAK

środa, 11 sierpnia 2010

CZĘSTOCHOWA: Diagnoza sytuacji dzieci na ulicy w Częstochowie

Stowarzyszenie Pedagogiki Alternatywnej wraz z Urzędem Miasta Częstochowy i przy współpracy z szeregiem innych instytucji rozpoczęło przeprowadzenie badania, mającego na celu zdiagnozować sytuację dzieci na ulicy w Częstochowie oraz określić skalę tego zjawiska w mieście. Końcowy raport z tego badania będzie niezwykle ważną wskazówką przy planowaniu i podejmowaniu dalszych działań w mieście przez częstochowskich streetworkerów. Więcej informacji w artykule.

Jeśli chcesz przekazać na nasze działania 1% podatku, w PIT wpisz:
„WSPÓLNA DROGA” UNITED WAY POLSKA KRS 000 007 1715, dopisek: Stowarzyszenie Pedagogiki Alternatywnej