Szóstka młodzieży i dwóch opiekunów w parny dzień z wielką przyjemnością i ulgą zaczęła się poruszać po chłodnych, półmrocznych, muzealnych salach -gdyż zwiedzanie zaczęliśmy od ekspozycji wewnętrznej. Od razu każdy zaczął szukać czegoś dla siebie najbardziej interesującego i jak się okazało nie był to zły sposób zwiedzania. Byliśmy grupą trzymającą się razem, ale podzieloną na dwójki. Natomiast przy poszczególnych ekspozycjach, jeśli znalazło się coś niezwykłego, coś z ciekawą historią czy to rodzaju technicznego, strategicznego czy taktycznego, wtedy zbieraliśmy się przy danym eksponacie całą naszą ósemką i dzieliliśmy się swoją wiedzą uzupełniając nawzajem. Oczywiście co było do przewidzenia szczególnym zainteresowaniem cieszyła się ekspozycja poświęcona naszej husarii, jeździe pancernej jak również 17-wiecznemu protoplascie karabinu maszynowego tzw. organom śmierci czyli zestawie 32 luf odpalanych w kolejności lub salwą. Dziewczęta dłużej zatrzymały się przy czarnym stroju kobiety pochodzącym z okresu po upadku Powstania Styczniowego. Epoka napoleońska, mundury i uzbrojenie, a szczególnie pociski artyleryjskie oraz technika ładowania i odpalania dział i broni ręcznej, różnice występujące pomiędzy artylerią piechoty i konną. Dłużej zatrzymaliśmy się przy wystawie uzbrojenia z września 1939 r. A tu uwagę przyciągnęły jedyne eksponaty w Polsce takie jak PM .”Mors” którego wyprodukowano próbną serię, i którego Niemcy szczególnie i bezskutecznie poszukiwali, oraz karabin samopowtarzalny ”Turniej” inż. Maroszka twórcy słynnego przeciwpancernego kb. „Ur”. Karabin ten na chwilę przed wybuchem wojny został wdrożony do produkcji seryjnej i Polska armia miała szansę po Stanach Zjednoczonych stać się drugą uzbrojoną w tego typu broń na Świecie.
Przy tej wystawie każdym typem uzbrojenia i wyposażenia młodzież była zainteresowana nie wspominając już o polskim motorze z koszem „SOKÓŁ 600”.
Czas minął bardzo szybko, a o tym, że zwiedzamy już kilka godzin przypomniały nam nogi dając się we znaki. Wychodząc na dziedziniec zrobiliśmy mała przerwę na ławkach podziwiając samoloty i o nich rozmawiając .Największe zainteresowanie budziły maszyny bojowe takie jak „Mig 29”, „SU 22 M 4”, śmigłowiec „Mi 24”, ale i również nasza rodzima konstrukcja, następca szkolno-bojowej iskry „I 22- IRYDA” – samolot, który na uzbrojenie nie wszedł. Upał stawał się bardzo dokuczliwy, zmęczenie coraz większe gdyż łącznie z wystawą plenerową Muzeum zwiedzaliśmy 4,5 godz. Po opuszczeniu muzeum dosłownie spacerkiem gdyż upał i zmęczenie zrobiły swoje, ruszyliśmy w poszukiwaniu restauracji by odpocząć przy obiedzie. Takową znaleźliśmy na Nowym Świecie i po zapewnieniu przyjemności naszym żołądkom ruszyliśmy żwawym krokiem w kierunku środka naszego transportu, a że zaczął padać ciepły deszcz szło się całkiem przyjemnie. Odwiedziliśmy jeszcze księgarnię i sklep z modelami gdzie niektórzy też znaleźli coś dla siebie i marszem przez Ogród Saski dotarliśmy do busa, a nim w drogę powrotną i manewrując pomiędzy korkami mieliśmy okazję podziwiać letnie krajobrazy rejonów Warszawy. Zmęczenie było spore ale zostały wrażenia dla których tak zmęczyć się warto było.
Dziękujemy Gminie Wyszków za dofinansowanie, dzięki któremu wyjazd ten mógł dojść do skutku.


Po Wadowicach przyszedł czas na zwiedzenie Obozu Koncentracyjnego w Oświęcimiu gdzie udało się nam wejść wcześniej niż o wyznaczonej godz. pomiędzy jedną, a drugą większą grupą. W obfitym deszczu przechodziliśmy z budynku do budynku słuchając historii opowiadanych przez przewodnika o dramatycznych losach jeńców, bez uśmiechu w zadumie, bez komentarzy. Dla chłopców którzy jako pierwsi tworzyli grupę, czyli dla weteranów było to drugie m-ce tego typu po Treblince, którą odwiedziliśmy dwa lata temu. Na zakończenie zwiedzania obozu byliśmy już dobrze zmoknięci. Później ciepły obiad i podróż na nocleg do hotelu w Wieliczce którego większość nie mogła się doczekać. W hotelu czekały na nas wygodne, dwuosobowe pokoje. Po ciepłym prysznicu, krótkim odpoczynku nastąpiła szybka regeneracja sił więc kto chciał mógł udać się nas spacer po urokliwym miasteczku z czego większość skorzystała. Po spacerze zbiórka całej ekipy w salonie odnowy, siłownia, sauna, jakuzii. Każdy znalazł tu coś dla siebie. Atmosfera udzieliła się wszystkim, tu było podsumowanie dnia i nie tylko, dużo poważnych rozmów tworzących przyjacielską atmosferę do momentu w którym opadające powieki zasygnalizowały, że już czas na sen. Jutro kolejny dzień pełen wrażeń z napiętym programem.


Prowadzona przez pana Andrzeja Jonasa i wspierana przez pana Stanisława Baja z Akademii Sztuk Pięknych aukcja sześciu obrazów-NIKIFORÓW przyniosła, oprócz chwil pełnych humoru, śmiechu i emocji, łączną kwotę 3.200 zł, która zostanie przeznaczona na rozwój artystów – Laureatów konkursu „Świat NIKIFORÓW”. We foyer można było obejrzeć ekspozycję obrazów Laureatów tegorocznego konkursu „Świat NIKIFORÓW”.
Kiermasz książek zorganizowany pod tytułem „Podaruj Dzieciom Wakacje – Powódź 2010” przyniósł kwotę 742 złotych, która zostanie przekazana Fundacji „EVA” – doświadczonemu organizatorowi wakacji dla dzieci.
Oprawę artystyczną zapewnili muzycy jazzowi z Magnolia Acoustic Quartet. Serdecznie dziękujemy za stworzenie niepowtarzalnej atmosfery i finałowy koncert (zbyt krótki jak na nasze apetyty).
Dziękujemy serdecznie Wszystkim Naszym Gościom. To dzięki Wam atmosfera tego wieczoru była niepowtarzalna i wyjątkowa. Wierzymy również, że podczas tego wyjątkowego dla nas wieczoru, udało nam się, choć na chwilę, połączyć na Wspólnej Drodze wszystkich ludzi dobrej woli. 