piątek, 12 czerwca 2015

Spływ we mgłach



Podczas gdy młodsi uczestnicy zajęć streetworkerskich  uczyli się pływać pontonem, starsi szykowali się do  porannego spływu kajakowego po nadbużańskich starorzeczach w rejonie Popowa Kościelnego.

Zbiórka o godz. 05.00, grupa nieduża, są reprezentanci streetworkingu oraz kilkoro naszych sympatyków. Po deszczowym piątku, dzień zapowiada się bardzo ładnie. Szybko wskakujemy do samochodu i ruszamy. Na niebie ani jednej chmurki i tylko blask wschodzącego słońca, a tuż za miejscowością Kręgi jak tylko spoglądamy w stronę rzeki, w dolinie ukazuje się bardzo gęsta, niczym pełznąca chmura, mgła. Po dotarciu nad wspaniale parującą wodę w Popowie, wodujemy kajaki. Wsuwamy się w ten gęsty i ciepły opar, przez który słońce ledwo się przebija. Woda gładka jak lustro zostaje rozcięta i pofalowana dziobami kajaków. Wokół słychać budzące się, raźnie śpiewające ptaki, widać jeszcze mało, ale już pojawiają się zarysy brzegów i kontury drzew, nad nami słychać świst skrzydeł przelatujących łabędzi. Jest jak w bajce, mgła raz się przerzedza,  raz gęstnieje, a przez nią przebija się coraz lepiej widoczne i grzejące słońce. Płyniemy rozlewiskami i labiryntami wśród szuwarów, mijamy drobne wyspy. Pod koniec spływu na jednej z nich robimy postój i rozpalamy ognisko, pieczemy kiełbaski, które w tym pięknym otoczeniu smakują wyjątkowo. Opowiadamy dowcipy i dzielimy się wrażeniami, atmosfera jest pierwsza klasa. Tak spędzamy czas do południa, po czym wracamy do miejsca startu, myjemy i pakujemy kajaki, a Artur Laskowski funduje nam na deser jeszcze wycieczkę po okolicznych dworkach i pałacach. Twarze opalone i zadowolone gdy około południa rozstajemy się w Wyszkowie i umawiamy na następną tego typu akcję.

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków  i realizowanego od roku 2015 przez Fundację Nad Bugiem. 
































Spotkanie z p. Stefanem Czernieckim - biblioteka miejska







Pierwsze zajęcia survivalowe

Jedna z pierwszych, wiosennych wycieczek rowerowych po nadbużańskich łęgach z młodzieżą z osiedla „Łączna” i nad jednym ze starorzeczy, krótkie opowiadanie o survivalu i  jak to kilka lat temu uczyliśmy się na tym akwenie pływać pontonem.

 I od razu posypały się pytania;
- a my czemu jeszcze takich zajęć nie mieliśmy?
- kiedy pouczymy się i popływamy pontonem?
- na pewno fajniej będzie niż na kajaku.

To tylko niektóre głosy, a ja cóż, wkopałem się i wcale nie pomogły tłumaczenia, że ponton jest stary i że uchodzi z niego powietrze. Młodzież miała duży dar przekonywania.
Ciepło, słoneczna pogoda we wtorek 12 i zapowiadane zajęcia stają się faktem. Dmuchamy ponton, ustalamy zasady bezpieczeństwa i ponaglamy się gdyż wszyscy koniecznie chcą zdążyć na godz. 18 do biblioteki miejskiej na spotkanie z podróżnikiem i pisarzem panem Stefanem Czernieckim.
Więc jasna sprawa, że nie ma mowy o tym byśmy się zamoczyli w wodzie i musimy się wyrobić  w określonym czasie.

To okazało się tylko teorią, początek był świetny, nauka wiosłowania kilkoma sposobami, wykonywanie zwrotów i zamiana miejsc. Później pływanie w parach i całym zespołem, pierwsze mocniejsze, chlapnięcia, niekoniecznie specjalne. Później mocniejsze, ktoś przy wychodzeniu na brzeg traci równowagę i wpada do wody, płytko, ale ochlapuje resztę. Pełno śmiechu, ponton na lince asekuracyjnej odpływa od brzegu goniony przez załogę. W wodzie wskakują do niego i spadają. Ja pomagam młodzieży i już tylko ramiona mam suche. Czas kończyć gdyż zastaje nam 30 min na przebrani się i dotarcie do biblioteki. Młodzież ociekająca wodą pędzi do domu by się przebrać. Ja z Joanną wycieramy ponton i pakujemy, o przebraniu się mogę tylko pomarzyć . Jestem brudny, mokry i pachnący wodą ze stawu. Ale jesteśmy umówieni z dziewczętami z grupy starszej więc trudno, ruszamy do biblioteki, gdzieś się schowam. 

I tak zrobiłem, dziewczęta starsze już były, a młodzież po zajęciach już niestety nie zdążyła dotrzeć, ale zapotrzebowanie na kolejne zajęcia z pontonem już złożyła.
Na szczęście mój strój w bibliotece na nikim nie zrobił wrażenia, dziewczęta z Joanną tylko dziwnie się uśmiechały patrząc na mnie, a z p. Stefanem po skończonym spotkaniu szybko znaleźliśmy wspólny język.

Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków  i realizowanego od roku 2015 przez Fundację „Nad Bugiem”.







piątek, 15 maja 2015

Ogród Botaniczny



Młodzież z wyszkowskiej grup streetworkerskiej „Grajcyli skład” realizując program pedagogiki niekonwencjonalnej miała już okazję zwiedzić różne miejsca w Polsce, oraz  brać udział w różnych zajęciach, lecz w takim miejscu jak ogród botaniczny jeszcze nie była.

A taka możliwość nadarzyła się w ostatnią sobotę, przy pięknej, słonecznej pogodzie, sama informacja o wyjeździe na wycieczkę, nawet bez podania miejsca docelowego, już młodzież wprowadziła w dobry nastrój. W busie od razu zrobiło się gwarno i wesoło, a po dotarciu do celu naszej podróży gdy grupa zobaczyła przeróżną roślinność, dało się słyszeć wyrazy zachwytu. I tu nagle pada informacja; idziemy na wystawę najładniejszych kur świata! Uśmiechy, zdziwienie i niedowierzanie. Tu w ogrodzie kury? Co może być ładnego w kurach? Wybory kurzej mis? Aha, ktoś się z nas nieźle zgrywa.
 Ale już stajemy przed dużym pawilonem z którego dochodzi głośne gdakanie i pianie kogutów. Kupujemy bilety i wchodzimy do środka. I wielkie zdziwienie. Kury, koguty naprawdę z całego świata, do tego króliki i przeróżne gołębie. Różna jest ich wielkość, kolory i rodzaje piór oraz grzebienie. Większość królików można głaskać i czego tu więcej trzeba… Niektórych osób od klatek oderwać nie można. W końcu po godz. z górką udaje się całą grupkę zebrać przed pawilonem i ruszamy dalej. Przechodzimy aleją pięknie pachnących bzów i kolorowych tulipanów, wspinamy się na skalne górki ( akurat dobra zaprawa przed planowanym wyjazdem w góry), po kamieniach pokonujemy stawy i docieramy do oazy z magnoliami. Tu krótki postój i zachwycający zapach. Następnie wchodzimy do palmiarni gdzie owocowe drzewa z pomarańczami, mandarynkami i grejpfrutami są w opałach. Każdemu z nas dosłownie leci ślinka, ale ćwicząc silną wolę ruszamy dalej do pomieszczenia z kłującymi kaktusami.
 I jak zwykle, w ładnym miejscu, w dobrym towarzystwie czas szybko ucieka, pojawia się głód i stwierdzamy, że już tak spacerujemy prawie 5 godz. Trzeba pomyśleć o powrocie, więc wolnym krokiem i inną trasą by jeszcze zobaczyć kwitnące różnymi kolorami azalie kierujemy się w stronę parkingu. Tu krótka radosna zabawa, a gdy bus ruszył, towarzystwo zadowolone i odurzone świeżym powietrzem odpłynęło w błogim śnie na czas całej powrotnej jazdy.
  
Grupa pedagogiki niekonwencjonalnej działa w ramach projektu dofinansowanego przez gminę Wyszków  i realizowanego od roku 2015 przez Fundację „Nad Bugiem”.